Przed remontem pojawiały się ślady zawilgocenia na ścianach, ale w niewielkim stopniu. Robiąc remont, zmieniłem przede wszystkim centralne ogrzewanie na elektryczne konwektorowe oraz wymieniłem okna, które uszczelniłem wewnątrz składanych skrzydeł zespolonych specjalną uszczelką. Prawdziwy problem zaczął się zimą. Okna okropnie się pocą, a na ścianach pojawiła się silna wilgoć, a nawet w niektórych miejscach pleśń (np. w narożnikach). Czy zmiana sposobu ogrzewania (mimo usytuowania grzejników w tych samych miejscach i uzyskania podobnej, stałej temperatury 18-20 °C) mogła wpłynąć na zawilgocenie mieszkania?
Zwiększenie zawilgocenia mieszkania nie da się uzasadnić zmianą systemu ogrzewania. Prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną zwiększenia wilgoci jest dokładne uszczelnienie okien, które uwypukliło wcześniejsze wady – niedostateczne ocieplenie ścian oraz brak właściwej wentylacji (wskazują na to wcześniejsze ślady wilgoci) umożliwiającej wymianę powietrza.
Po osuszeniu ścian i zlikwidowaniu pleśni odpowiednim preparatem, powinien Pan docieplić przynajmniej narożniki ścian i nadproża oraz zapewnić właściwą wentylację pomieszczeń. Uszczelniając okna zlikwidował Pan szczeliny, którymi napływało do wnętrz powietrze. Należy umożliwić taki ruch powietrza w inny sposób, gdyż w przeciwnym wypadku działanie wentylacji będzie upośledzone.
