W numerze 7/96 „Muratora” ukazał się artykuł Małgorzaty Król-Bogomińskiej zatytułowany „Kradzież z włamaniem”. Jednym z jego wątków była polemika autorki z wcześniej prezentowaną na łamach „Muratora” tezą Stefana S. na temat podstaw karalności za takie przestępstwa. W odpowiedzi autor powołał się na źródła, a więc tym razem prezentujemy kilka kolejnych słów autorki…

Główną tezą autora, z którym wypadło mi polemizo­wać, było stwierdzenie braku zapewnienia należytej ochrony przez obowiązujące przepisy prawa, które ponoć uniemożliwiają jak najwcześniejsze wykrywa­nie przestępstwa – już na etapie pierwszych czynno­ści sprawcy świadczących jednoznacznie o jego inten­cji (takich, jak przecinanie kłódek). Niedomagania ochrony prawnej autor upatrywał również w orzecz­nictwie Sądu Najwyższego, w świetle którego – jak twierdził – kradzież z włamaniem ma miejsce nie z chwilą włamania (tak jak to jest potocznie rozumia­ne), lecz dopiero z chwilą zaboru mienia w celu przy­właszczenia.

Po opublikowaniu tekstu polemicznego autor przed­stawił redakcji „Muratora” dwie pozycje źródłowe. Jedną z nich jest książka Z. Nowickiego „Jak chronić. Poradnik organizatora i agenta ochrony” (1994 r.), drugą – „Vademecum agenta ochrony i detektywa” pod red. Cz. Grzeszczyka. W pierwszej z nich rzeczy­wiście na str. 122 można znaleźć twierdzenie o braku odpowiedzialności karnej za przestępstwo kradzieży z włamaniem w sytuacji, gdy sprawca włamania nie dokonał jeszcze zaboru mienia. Autor poradnika pi­sze, że w takim wypadku sprawca będzie odpowiadał tylko za uszkodzenie mienia, jeśli takie nastąpiło pod­czas fizycznego pokonywania przeszkody. Druga z książek zawiera natomiast jedynie ogólne stwier­dzenie, iż kradzież z włamaniem polega na realizacji podjętego zamiaru związanego z usunięciem prze­szkody zabezpieczającej lub chroniącej mienie oraz na dokonaniu zaboru lub zagarnięciu mienia ruchomego. W odpowiedzi wypada raz jeszcze podkreślić błęd­ność tezy wyrażonej w tych źródłach o tak ograni­czonym zakresie podstaw karalności za przestęp­stwo kradzieży z włamaniem.

Powołana wyżej inter­pretacja nie ma racji bytu w prawie karnym. Wynika ona z pominięcia faktu, że przepisy prawa karnego ustanawiają odpowiedzialność karną nie tylko za do­konanie przestępstwa, lecz również za popełnienie przestępstwa w formie usiłowania, a niekiedy – jeże­li ustawa tak stanowi – także za przygotowanie. Oczywiście przypisanie sprawcy odpowiedzialności za usiłowanie przestępstwa wymaga spełnienia określo­nych w kodeksie karnym (w art. 11) przesłanek. Szerzej była o tym mowa w moim artykule. Skoro jednak mowa o źródłach, warto powołać te, które z należytą wnikliwością odnoszą się do kwestii zakresu karalności w tego rodzaju sytuacjach. Wska­zać należy „Komentarz do Kodeksu karnego”, 1990 r. autorstwa K. Buchały, Z. Ćwiąkalskiego, M. Szewczyk i A. Zolla oraz powoływane w nim opracowanie G. Rejman „Usiłowanie przestępstwa w prawie pol­skim”, 1965 r. (vide s. 84 komentarza).