W przysłanym do redakcji zgłoszeniu właścicielka opisała swój ogród zwięźle, miejsce po miejscu: „Zadaszona kuchnia letnia usytuowana przed frontem domu wykonana jest z drewna i kamienia brukowego. Od ulicy zasłania ją wierzba mandżurska – odmiana pogięta (Salix matsudana ‘Tortuosa’) i rosnące bliżej płotu cisy. Siedząc pod daszkiem kuchni i patrząc w stronę bramy mamy ładny widok na różaneczniki rosnące wśród iglaków i tawułki.
Pod różanecznikami rosną wrzosy i wrzośce, a pod jałowcami – rosnącymi na małym nasypie ziemnym – różne mniejsze rośliny, głównie byliny. Za plecami mamy wtedy ładną żółtą odmianę tui kolumnowej i staw, nad którym pochyla się klon palmowy. Na tyłach domu znajduje się małe patio z miejscem na stół i drewniane ławy. W niedużym kwadracie między domem i murowanym ogrodzeniem urządziliśmy ogródek skalny z mini wodospadem i oczkiem wodnym. Wodospad tworzą przepołowione i wydrążone dębowe kłody. Rośnie tutaj miniaturowa wierzba płacząca, małe krzewy iglaste, wrzośce, trzmielina i wiele bylin”.
Przysłane zdjęcia dały zaledwie lekki przedsmak tego, co zobaczyliśmy w Puszczykowie.
■ Pierwsze wrażenie
Na miejsce dojeżdża się zadrzewioną ulicą. W tej części Puszczykowa stoi wiele starych, solidnych domów ukrytych wśród wyrośniętych, „dojrzałych” ogrodów. Wysokie, górujące nad domami i płotami drzewa łączą poszczególne ogrody w jedną całość. Architektura mocno spatynowanych już, przedwojennych budynków wciąż pozostaje niedościgłym wzorem dla budowanych współcześnie domów. Mówiąc krótko: taka piękna okolica to szansa na stworzenie pięknego ogrodu.
Gdy weszliśmy przez furtkę w drewnianym ogrodzeniu od razu wiedzieliśmy, że ten ogród będzie jednym z faworytów. Kryty dachówką dom o szachulcowej konstrukcji murów bardzo ładnie wtapiał się w roślinne otoczenie. Ku naszemu zdumieniu, z rozmowy z właścicielką dowiedzieliśmy się, że jej dom został zbudowany współcześnie, jako lustrzane odbicie przedwojennego domu na sąsiedniej posesji, z którym tworzą rodzaj bliźniaka.
■ Popatrzmy na plan
Kameralny i funkcjonalny ogród pani Małgorzaty już na pierwszy rzut oka sprawia bardzo dobre wrażenie. Jego wielką zaletą jest sposób zagospodarowania przestrzeni: każdy wolny skrawek ziemi oddano w nim we władanie roślinom. Rosną one nawet na pochyłym podjeździe do garażu, miejscu, które w większości ogrodów jest szczelnie wybetonowane. Dla kół samochodu przeznaczono tylko dwa pasy żłobkowanego betonu, pomiędzy którymi rosną byliny skalne. Natomiast przestrzeń między betonowymi pasami a ścianami oporowymi pokrywa zwartym kobiercem irga Dammera. Ilość wszelkich nawierzchni jest tutaj ograniczona do niezbędnego minimum. Podjazd dla samochodu na znacznym odcinku jest jednocześnie ścieżką prowadzącą od furtki do frontowych drzwi.
Odgałęzia się ona dopiero w połowie długości podjazdu. Dalej jest bardzo wąska, pozwala jednak na wygodne przejście jednej osobie. Ścieżka ta zasługuje na szczególną uwagę, nie prowadzi bowiem wprost do drzwi, lecz łagodnie meandruje w ogrodowym wnętrzu i – co ciekawe – nie widać jej końca, ukrytego w intrygujący sposób za zwartą grupą roślin. Idąc ścieżką mijamy najpierw samodzielny pawilon ogrodowy (będący kuchnią letnią), potem – maleńki staw wtulony w otaczające go krzewy. Dopiero kilka kroków dalej ukazują się drzwi frontowe i schody prowadzące na taras nad garażem.
■ Patio za domem
Na tyłach domu urządzono nieduże patio. Prowadzi do niego wąski przesmyk pomiędzy przybudówką z garażem a murem otaczającym ogród od tej strony. Przesmyk jest w całości wybrukowany betonową kostką, gdyż panujący tu głęboki cień uniemożliwia wzrost wszelkim roślinom. Taką samą nawierzchnią wyłożono też tę część patio, w której stoją drewniane ławy i stół.
Zaobserwowaliśmy tutaj pierwszą niedoskonałość prezentowanego ogrodu: kostka betonowa trochę gryzie się z urządzoną nieopodal, naturalistyczną kaskadą i stawem. Z kolei otynkowany i wybielony mur stanowi dla nich zbyt kontrastowe tło. Miejsce to mogłoby wyglądać o wiele lepiej, gdyby mur porastały pnącza, na przykład bluszcz, a betonową kostkę zastąpił naturalny kamień. Trzeba jednak przyznać, że mimo to patio prezentuje się bardzo przytulnie.
Natomiast zrobienie kaskady z wydrążonych kłód drewna jest oryginalnym pomysłem, zasługującym na duże brawa.
■ Detale
W ogrodzie pani Małgorzaty zachwyciło nas kilka uroczych detali: zwłaszcza wspomniana już kaskada z bali i maleńki stawik przy ścieżce prowadzącej do drzwi. Posadzone nad nim: klon palmowy, nitkowata, żółta odmiana cyprysika groszkowego i karłowa odmiana świerka są doskonale dobrane pod względem faktury i koloru. Starą kratę okienną, znajdującą się przy ścianie oporowej ograniczającej garażową rampę, oplata wiciokrzew pomorski. Ten gatunek pnącza ogałaca się od dołu z liści, dlatego – oglądany z normalnej perspektywy – wygląda przeważnie dość nieciekawie. Tutaj patrzymy na wiciokrzew z góry. Możemy podziwiać jego kwiaty, a „łysa” podstawa krzewu jest niewidoczna.
W ogrodzie natrafiliśmy też na dość rzadki i wymagający krzew – żywotnikowiec japoński (Thujopsis dolabrata). Podobnie jak inne rośliny był wypielęgnowany i dorodny. Ogród pani Małgorzaty jest bardzo kameralny, jednak dzięki podzieleniu przestrzeni na mniejsze wnętrza nie sprawia wrażenia zamknięcia i ciasnoty. Jest dojrzały – nie tylko wiekiem. Przechadzając się po nim byliśmy pewni, że nie tylko nam, ale również roślinom jest w nim dobrze.