Na świecie od dawna założenie kompletnego ogrodu może trwać kilka dni. Tyle potrzeba czasu, aby przed naszym domem powstał ogród z dojrzałą roślinnością, nawet o bardzo skomplikowanym układzie. Udało się też uniezależnić prace od warunków atmosferycznych i — po części — od po roku.

■ Ogród na zawołanie…

Współczesne możliwości w tym zakresie dobrze ilustrują przykłady ogrodów przydomowych prezento­wane na Chelsea Flower Show w Londynie.

Każdego roku na całkowicie pu­stym wcześniej terenie położonym w centrum Londynu powstaje w cią­gu zaledwie paru dni około trzydzie­stu różnorodnych, często bogatych programowo ogrodów, ilustrujących najnowsze tendencje w projektowaniu i wykonywaniu tego typu obiektów.

Jest zrozumiałe, że takie ogrody mu­szą o wiele więcej kosztować. Taki spo­sób budowy wymaga nie tylko dobrze rozwiniętego przemysłu materiałów budowlanych (prefabrykatów), ale przede wszystkim odpowiednich firm szkółkarskich, produkujących dojrza­ły (stary) materiał roślinny w pojem­nikach.

Dotyczy to także roślin najbardziej popularnych, łatwych w uprawie, któ­rych u nas prawie nigdy nie uprawia się w pojemnikach, np. ligustr pospo­lity czy dereń biały. Również traw­nik jest dostępny w różnych składach gatunkowych w postaci zrolowanej darni. Nawet na żywopłoty nie trzeba czekać wiele lat, przywozi się je w seg­mentach o żądanych przez klienta rozmiarach. Specjalne szkółki sprze­dają drzewa o pniach średnicy nawet 40 i więcej centymetrów.

Wiele elementów małej architek­tury ogrodowej (baseny ogrodowe, altany, pergole, nawierzchnie, pojem­niki na rośliny) jest dostępnych w po­staci prefabrykatów, które szybko montuje się na miejscu.

■ … lub za 25 lat

W naszym kraju do zieleni ciągle jeszcze przykłada się niewielką wagę. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Po­wstają nowoczesne, reprezentacyj­ne gmachy (hotele, banki, siedziby bogatych firm), wokół których za­kłada się zadziwiająco ubogą, led­wo widoczną, rachityczną zieleń, której koszty ciągle jeszcze stanowią ułamek ogólnych kosztów budowy obiektu. Nawet najbogatsi inwesto­rzy ciągle jeszcze nie odczuwają po­trzeby wydatkowania większych pie­niędzy na zieleń.

Sadzi się młode drzewka i krzewy, przeważnie bez bryły korzeniowej, które przez wiele miesięcy, a nawet lat po posadzeniu powoli odbudo­wują system korzeniowy, prawie nie dając żadnych przyrostów. Na nowo posadzone krzewy trzeba czekać, w zależności od gatunku, od 5 do 10 lat, na drzewa jeszcze dłużej, bo 20-25 lat, czyli niemal całe pokolenie.

Nawet na trawnik przychodzi czę­sto czekać cały sezon. Trawniki za­kładane z siewu w bardzo sprzyjają­cych warunkach mogą uzyskać wartość dekoracyjną po 4-6 tygo­dniach. W tym czasie rozwijające się rośliny tworzą jednolitą zieloną po­wierzchnię. Tak młodego trawnika nie można jednak zbyt intensywnie użytkować (deptać). Na trawnik w pełni odporny na deptanie trzeba czekać co najmniej 6 miesięcy, czyli w praktyce cały sezon wegetacyjny.

W czasach gdy można zamówić dom „pod klucz” i wprowadzić się do niego w ciągu trzech miesięcy, cze­kanie na ogród wokół niego kilkana­ście lat staje się coraz bardziej uciąż­liwe i …niepotrzebne.

■ Kiedy u nas?

Po 1989 roku powstało w Polsce wie­le prywatnych firm ogrodniczych. Są to przeważnie niewielkie, jedno- lub kilkuosobowe manufaktury, rezultat ich pracy można uznać za ogrody do­piero po wielu latach. Trudno winić o to same firmy, które z braku odpowiedniego zaplecza ma- teriałowo-roślinnego są skazane na tradycyjne technologie. Większość robót wykonują ręcznie, na dodatek pracują prawie wyłącznie w sezonie jesienno-wiosennym.

Kiedy doczekamy się w Polsce firm, które będą w stanie zaoferować inny sposób działania? Myślę, że nie­prędko. Jak dotychczas brak u nas zakładów szkółkarskich, oferujących dorosłe drzewa i krzewy. Na prze­szkodzie temu stoi przede wszystkim niewielkie zapotrzebowanie społecz­ne na zieleń. Wiadomo, że w Polsce sadzi się dużo mniej i w mniejszym zakresie gatunkowym roślin ozdob­nych (drzew, krzewów i bylin) niż w zachodniej Europie.

Bez odpowiedniego zapotrzebo­wania społecznego nie powstaną no­woczesne szkółki, które przez wiele lat muszą przygotowywać drzewa z bryłą korzeniową, zamrażając w tym czasie znaczny kapitał. Na wyhodowanie starych drzew trzeba czekać kilkadziesiąt lat.

Nie wszystko da się sprowadzić z zagranicy. Importowane do nas rośliny pochodzą prawie wyłącznie z krajów o łagodniejszym klimacie (Holandia, Niemcy, Francja, Wło­chy). Rośliny te nie są zahartowane i źle znoszą nasze mroźne zimy. Są one też znacznie droższe od roślin hodowanych w kraju. Z kolei ceny roślin z rodzimych hodowli znacznie by spadły, gdyby taka działalność stała się powszechniejsza.

Trzeba przełamać mniemanie, że zieleń prawie nic nie kosztuje. Rola dojrzałej roślinności w mieście, zwłasz­cza starych drzew, jest ogromna. Z czasem pojawi się też zapotrze­bowanie na stare, dojrzałe rośliny w ogrodach prywatnych. Na razie je­steśmy skazani na ogrody, które w istocie stają się nimi w wiele lat po założeniu.

Na osłodę i zachętę obejrzyjmy ogrody na zdjęciach. Wszystkie zo­stały założone w ciągu kilku dni a przy ich tworzeniu wykorzystano gotowe, dorosłe rośliny z hodowli oraz prefabrykaty elementów małej architektury.